Flilrt to sytuacja, w której dwoje ludzi za pomocą sugestii czerpią wzajemną przyjemność z ukrytego między nimi znaczenia. Ja jestem inny. Wolę być dosłowny. Krzycząc w namiętności lub szepcząc. W intymnych rozmowach występuje akceptacja banału, bo jest ”po prostu szczery”. Nie wiemy wtedy czy kiedykolwiek powiedzieliśmy z uwagi na kontekst, coś skrótowo mówiąc ciekawego. To i wiele pytań nie ma tyle nawet odpowiedzi, co znaczenia. ”’Przestań analizować”. To jest właśnie ten moment, kiedy nie wiem.
Czasem mówiąc z kolei coś ze swojej czystej głębi wszyscy namawiają mnie na ukryte znaczenia, którego nie rozumiem. Nie pamiętam ich, są tak wszystkim znajome. Piszę tutaj najbardziej szczerze i najbardziej ogólnie. Ludzie są różni. Dla innych staję się to niezrozumiałe, jak granice samego wszechświata. Czy ktoś to widział? To się właśnie dzieje gdy spotykają mnie.
Na imię mam Piotr. A to kolejna z tych rozmów, po której się czegoś spodziewam. Słyszę to cały czas, to spodziewane. Za mało mnie dla innych, mało konkretny. Moglibyście się tego po mnie spodziewać, że ciągle to słyszę, bo przecież ”Ludzie to po mnie widzą”. Nie przeciągajmy tego bo zacznę zastanawiać się, czy za dużo mówię i czemu zasłużyłem sobie na centrum uwagi. Wiem, że to bezsensu, ale robię to. (Szlak. Skończmy już proszę powiedz mi lepiej co robiłaś na koncercie wzeszły piątek. Nie znam Cię tak dobrze, jak chciałabyś mnie poznać. Czy myślę tak w ogóle o tym bo łudzę się na twoją pasję do muzyki. Czy próbuję się wywyższyć, przed samym sobą, mówiąc, że doskonale to znam. Czego chcę?)
Nie spotkałam takiego jak ty, powiedz o sobie więcej.
Yyy mam takie momenty, zawieszam się.
*
Wiesz, ogólnie przyjechałem do miasta. Wyszedłem z mieszkania i stoję. Piętnaście minut bo nie mam dokąd pójść. Może do klubu lub do lokalu, aby się wkręcić w przestrzeń?-Myślę.- Nie ta godzina. Ogólnie to gdy chcemy po prostu się przejść, to mamy już cel, albo nawet wytyczoną odległość. Nie miałem wtedy celu. Podzielę się z tobą czymś, pewną rozkminią o tym co się dzieje, w naszym ograniczonym miejscu. Nie mamy pełnego wyboru, po prostu redukujemy już z góry, alternatywy do minimum. Nie miałem wtedy gdzie pójść bo miałem wybór. Zacząłem się wtedy snuć po prostu. Obijany przez wrażenia jak piłeczka od paintballa w Windowsie. Wszedłem do galerii. Nie jestem stereotypowym facetem, lubię ciuchy. Lekko klimatycznie, jasne światło, soczyste barwy, czasem fajna muzyka i nie było tłumów. To lubię. Oglądam suknie, swetry koszulkami. I buty, czasem kątem oka jak patrzę jak jakieś panie przymierzają buty i się tak przyglądam. I w ogóle. Ogarniasz o co chodzi, lubię ciuchy. Osoba tam pracująca, jakiś doradca. Taka rola istnieje? Doradca? Nie ważne zresztą. Podchodzi do mnie i pyta czy w czymś pomóc.
– Czy są brązowe marynarki.
Bo ogólnie mnie to ciekawi, interesują mnie ciuchy. Lubię patrzeć co jest. Niekiedy myślę, co by było, gdybym nauczył się nazw ubrań i jakichś zasad kompozycji. Gdzieś to jest pewnie napisane, ale nie wiem gdzie szukać. Byłoby to interesujące, wchodzić i katalogować w głowie co się ze sobą komponuję. Ale nie wiem, czy tak znalazł bym czas, na to pewnie trzeba dużo czasu. Prawda? A właśnie. Mówię mu, że szukam marynarki. On mi pokazuję. Ja mówię: Nosiłbym. I tak kiwam głową, że patrzę i się znam.
– Kupuję pan?
-Nie. To był tryb warunkowy, równie dobrze mogę nie kupić bo mnie nie stać. Aj. Nie ważne ja tak czasem mam.
I natychmiast odwróciłem się napięcie, nie czekając na reakcje. Nie mogę się z tego przestać śmiać, gdy o tym myślę.
I tak chodzę dalej i napotykam kawiarnie. Myślę czy coś kupić i tak patrzę na ceny. Jakaś dziewczyna się uśmiecha do mnie, siedzi przy stole przy książkach jakichś… czy co to właściwie było. No nie ważne, jak bym o tym myślał to bym dokładniej to określił. Bo ktoś mi powiedział, że zapamiętuje różne szczegóły. W sensie nie takie szczegóły, ale rzeczy, na które nie zwraca się uwagi. Inaczej z imionami. A jeszcze raz. Jak Ci na imię.
– Celina.
– Celina, Celino. No to kontynuując. Słuchaj. Uśmiecha się taka dziewczyna z kawiarni i ja tak myślę czy się dosiąść. Bo to mógł być przypadek. Mogła patrzeć gdzieś indziej, albo miała dobry dzień? Nie wiem, czy to był przypadek, no nie? Bo znasz to standardowe pytanie, że co gdyby okazało się, że to nowa przyjaźń. Coś cokolwiek, pomijając to marzycielstwo. Uuuu rodzina, wspólny dom. Ale taka zwykła naturalna, banalna myśl: Jak nie spróbuję to się nie dowiem, ale to bezsensu. Takie sytuację przecież mam, mamy cały czas. I teraz najlepsze. Chwila to nie to, ale coś wtrącę. No już wiesz że dużo myślę. Więc zadałem jedno ważne. – pragmatyczne, powiedziałbym nawet. To u mnie się często nie zdarza. – Takie pytanie. Czy potrzebuję tej kawy? Jeśli ją kupię, i będę tak pił, tak patrzył w te książki bo nie ma czasu, uuu one mogę nawet być zniszczone od kawy. Chciałem zabrzmieć śmiesznie, nie wyszło. No nic. I będę tak sobie pił i będę tak myślał nad inną potrzebą, że jakiś koktajl na przykład. A już wydałbym to 12 zł i muszę pić. Takie rozczarowanie.
Co tak się rozgadałem w ogóle. Chmmm. I tak stoję, z takim wyrazem twarzy:Że co się dzieję, czy kupić kawę? Czego ja tak w ogóle chcę tak dokładnie? Czy to ma znaczenie. Stoję jak pies pomiędzy kawą i… zostańmy przy tym koktajlu. Ten pies może wiesz o co chodzi. Jest woda, jakaś karma bo nie pamiętam dokładnie i jest pies pośrodku. On jest pomiędzy tymi dwoma, i czego bardziej chcę? Nie pamiętam dokładnie bo to obrazowało pewien problem, ale coś kojarzysz?
-No powiedzmy.
-Chwila, bo tak mówię, nie zanudzam? Tak w miarę rozumiesz. Bo takie dziwne rzeczy mówię jak się słyszę.
-Nie, w porządku
-Stoję tak przed kawiarnią dwadzieścia minut w miejscu, myśląc o tym czy chcę kawę bo w ogóle, zdecydowałem się, że będę wybierał rzeczy mniej impulsywnie. Tylko to będę wybierał, czego naprawdę chcę. Nie, że tu kawa, tu koktajl. Tylko przemyślane.
-To nieźle, miałeś przemyślane.
-No, no nie ma impulsów, co to, to nie. Chwila, bo tak sobie to wyobrażam. Jak to musiało śmiesznie wyglądać. Ja to nie podchodzę do lady, od tak po prostu. Bo jeśli coś kupić, to muszę mieć to swoje dwadzieścia minut. Ja nie jestem taki lekkoduch. To dobre określenie lekkoduch? Mmm. Śmieszne. Ale cenna uwaga, że to bezsensu takie rozdrabnianie. Ja też o tym pomyślałem. Gdybym zarzucił tę rozkminię to byłby impuls, zupełnie taki sam jakbym kupił kawę. No to myślę jaki impuls jest bardziej impulsem. Nie rozumiem. Myślałem zupełnie serio o tym jaki impuls, kupienia lub nie, tej kawy jest silniejszy. Musiałem dokładnie wtedy przemyśleć swój impuls! Poczekaj bo nie wiem czy rozumiesz, jakie to absurdalne. Myśleć o czymś co z i istoty jest poza…
-Rozumiem, nie musisz wyjaśniać.
-To pomyślałem, że to jest dobry moment, dla zastanowienia się nad problemem wolnej woli. Bo doświadczyłem tego wszystkiego, te zawiłości. Czy myśl pochodzi ode mnie, czy od zapachu kawy i te różne, inne szczegóły. No nic, dużo by o tym mówić. Jednak po chwili doszedłem do wniosku, że doświadczenie nie ma tutaj znaczenia, bo ono nie sprawi, że wpadnę na coś odkrywczego. To sobie poszedłem. I to jest to najlepsze. Czy myślisz, że ja się wkręciłem, tak wgryzłem w to miasto? Bo każdy ma swoje sposoby. Nie którzy sztuka, niektórzy tak mówią, że wolą od podszewki. Pełno tego. Ty tak długo tu mieszkasz, i jesteś super obznajmiona z tym wszystkim. Jeśli wybierze się jedną miejsce na długi moment odcinamy się od całej reszty, od reszty miasta. No to mi powiedz, jak myślisz, tak jak mnie słuchasz. Czy ja coś poznałem?
-No może. Na swój sposób pewnie tak.
-Acha, że takie coś. Jak dla mnie jest okey. Jakiś rodzaj poznawania, dla danego typu osoby. Rozumiem. Myślisz, że ja się nie odcinam? Że nie jestem jak tą osobą co Ci przed podałem przykład, że wybiera jedną rzecz na przykład kino, spośród wielu innych w całym mieście i odcina się od całej gamy przeżyć.
-Kiedy?
-Przed chwilą?
-No coś pamiętam.
-Nie ważne. Czy dobry ze mnie zwiedzający? Dlaczego ja tak komplikuje? Mogłem zapytać, prawda? To takie proste. Może mógłbym dodać o tym, że dużo myślę. Wtedy byłoby łatwiej.
-Powiedziałeś mi to, bo to był twój wybór, spośród wielu innych.
-Wow. To takie mądre. Tylko…?
-Tylko co takiego? Tylko zwięźle proszę.
-Tylko dlaczego, nie powiedziałem Ci od razu? Bo to wszystko tak naprawdę, było tylko pretekstem do powiedzenia, że Cię bardzo lubię.
Cisza.