Co sprawia, że postrzegamy świat w unikatowy sposób, który czyni nas ludźmi? Czy postrzegamy go w tej formie, bo taki jest? Jeśli tak to za pomocą aparatu naszych zmysłów powinniśmy posiadać dostęp do obiektywnego obrazu świata. Jeśli jednak spojrzymy na trzy barwy na których oparte jest nasze postrzeganie i zwrócimy uwagę jak wiele pasm światła, jest poza naszym zasięgiem, to okaże się, jak bardzo ślepi jesteśmy.
Myślisz, że świat ma tylko trzy kolory? O, właśnie przyszedł Ci SMS na adres twojej komórki, zrób mi przysługę i ją rozbij, bo świat, na którym oparte jest jej działanie, składa się z fal radiowych. Nie chodzi mi tutaj tylko o niewidzialne spektrum światła, prawdziwy świat składa się tak z wielu rzeczy wyjętych spoza naszego zasięgu, tak że można by powiedzieć, że dla nas nie istnieją, póki nie zajrzymy do książek. Wszechświat składa się z trzech wymiarów? Bum! Albert Einstein udowodnił, że składa się z czterech. Czwarty wymiar jest dla nas ludzi tak dalece niewyobrażalny, że popularyzatorzy nauki, aby objaśnić nam oddziaływanie, grawitacyjne muszą uciekać do niedoskonałych analogi opartych przecież na trójwymiarowym postrzeganiu obiektów. Jak wygląda oddziaływanie grawitacyjne? Porównuje się to najczęściej do piłki na kocu, która tworzy zagłębienie. W tym zagłębieniu jest jeszcze mniejsza piłka, toczy się ona po okręgu wokół tej większej piłki. W ten sposób przedstawia się sytuacja pomiędzy Ziemią a Księżycem. Ziemia tworzy „zgłębienie” w czwartym wymiarze, a Księżyc jako ta mniejsza piłeczka toczy się wokół Ziemi. Oczywiście nie pretenduje tutaj do miana kogoś, kto ma wnikliwą wiedzę na temat teorii względności, chce tylko przez to powiedzieć, jak bardzo ograniczeni jesteśmy.
Pomyślimy o małym kiwi w Nowej Zelandii, wyspie, na której nie ma ssaków. Jego nazwa pochodzi od dźwięku, jakim samiec nawołuje samice. Zadajmy sobie pytanie, o jaką dezorientację musiałaby przyprawić kiwi sytuacja, w której nauczyłby by się on dźwięków nawoływania innych ptaków. Jak taki biedny kiwi miałby umówić się na randkę? Tak jest właśnie z nami. Dostajemy od świata niewiarygodnie długą listę bodźców. Abyśmy nie pogubili się jak pszczoła w składzie sztucznych kwiatów, mózg wynalazł specjalny mechanizm o nazwie „niepotrzebne skreślić”. To jednak nadal nie tłumaczy, dlaczego postrzegamy świat akurat w tej formie.
Powiedziałem Ci o świetle, teorii względności i miałem czelność wmieszać w tę sprawę kiwi. Zakładasz na pewno, że do czegoś tutaj zmierzam i być może drogi czytelniku zbywasz mnie uśmiechem, bo poprzeczka jest ustawiona bardzo wysoko i obaj dobrze wiemy, że nie przeskoczę jej naiwnymi banałami. Zamierzam się tutaj podzielić jednym faktem, aby pokazać Ci świat, jakiego być może dotychczas nie znałeś. Stoimy na krawędzi granicy, na której eksplodują mózgi, wystrzeliwując w przestrzeń, aby wirować jak komety bez nadziei na powrót do normalności.
Weź łyk kawy i kęs słodkiego ciastka i wyobraź sobie pokój. W tym pokoju jesteś ty razem z kotem oraz nietoperzem. Twój wzrok operuje trzema kolorami, nietoperz jest ślepy, kot radzi sobie całkiem nieźle, ale nie rozróżnia koloru pomarańczowego. Można odnieść wrażenie, że percepcja twoich współlokatorów jest ograniczona, jednak nie poprzestawajmy na naszej wizji rzeczywistości. Nietoperz ma do dyspozycji zestaw ultradźwięków, ponieważ jego percepcja jest oparta na dźwięku. Choć kocie oczy gubią się w okolicach koloru żółtego, odbierają niedostępnych dla nas wycinek świata-ultrafioletowego. Jeśli weźmiemy te czynniki pod uwagę, to okazuje, że mamy do czynienia z trzema zupełnie innymi pokojami. Jak zrozumieć te trzy alternatywne światy? Jest to tak tzw.twardy problem, ponieważ gdy wyobrażamy jakby, to byłoby być zwierzęciem, nadal jesteśmy ludźmi. Pozostaje tylko pytanie, który z tych pokoi jest najbliższy obiektywnemu stanowi rzeczy. Żaden! Czy mówiłem Ci, abyś poczęstował się ciastkiem? Ono nie jest wcale słodkie. Wszystkie odczucia, kolory, dźwięki, które słyszysz to iluzja. Nie ma nic w fizycznych właściwościach naszego świata, co decydowałoby o tym, że jedzenie tworzy wrażenie słodkości, fale dźwiękowe składają się na brzmienie, a odpowiednie długości fal świetlnych posiadają barwy. Wszystko to, co postrzegamy, jest odwzorowaniem rzeczywistości w formie, dopasowanej do naszego sposobu funkcjonowania, sposobu w jaki mamy przetrwać. Świat, którego doświadczamy, jest światem naszego umysłu.
Czy to znaczy, że wszyscy ludzie dysponują jednym światem? Oczywiście, że nie. Świat umysłu to nie tylko bierne odbieranie bodźców, ale ich aktywne analizowanie oraz związek pomiędzy bodźcem a odczuciem w stosunku do niego. Czy pamiętasz swój ulubiony utwór lub romantyczne miejsce, w którym przyszło Ci poznać, swoją miłość u innych znajdują się one w miejscu „niepotrzebne skreślić”, a dla Ciebie tworzą twój unikalny świat. I tutaj występuje twardy problem, ponieważ wszystko to, co składa się na świat danego człowieka, jest na tyle złożone, że możemy zrozumieć je tylko w sposób zbliżony. Możemy powoływać się jedynie na swoje własne doświadczenia, które zawierają w sobie tyle niepowtarzalnych szczegółów, że są skrajnie inne. Co się dzieje, gdy próbujemy zrozumieć lub wczuć się w emocje innych? Wtedy tworzy się inny mini świat polegający na syntezie między twoim uniwersum a światem drugiego człowieka w wasz własny unikatowy sposób, a do tego służy właśnie sztuka. Cała ta sieć światów jest nieskończenie złożona.
Jestem Ćmą w Kapciuchach. Błądzę w spirali światów i czasem wpadam w obcy pokój. Istnieje hipoteza, że gdy nawiguje swoje położenie za pomocą światła księżyca i trafiam na obce światło, mylę je z księżycem i gubię się, ale to nieprawda. Ja lubię się włóczyć i czuć się wszędzie swobodnie łaknąc nowych doznań. Uwielbiam tworzyć syntezę między tym, co wiem, a nowo poznanym. Wędruje, by stworzyć swój własny świat. Dzieląc się z wami tym, co mam. Moim subiektywizmem.