Menu

Mam Dosyć

21 stycznia 2023 - Felietony


Like early explorers mapping the continents of our globe, astronomers are busy charting the spiral structure of our galaxy, the Milky Way. Using infrared images from NASA’s Spitzer Space Telescope, scientists have discovered that the Milky Way’s elegant spiral structure is dominated by just two arms wrapping off the ends of a central bar of stars. Previously, our galaxy was thought to possess four major arms. This artist’s concept illustrates the new view of the Milky Way, along with other findings presented at the 212th American Astronomical Society meeting in St. Louis, Mo. The galaxy’s two major arms (Scutum-Centaurus and Perseus) can be seen attached to the ends of a thick central bar, while the two now-demoted minor arms (Norma and Sagittarius) are less distinct and located between the major arms. The major arms consist of the highest densities of both young and old stars; the minor arms are primarily filled with gas and pockets of star-forming activity. The artist’s concept also includes a new spiral arm, called the „Far-3 kiloparsec arm,” discovered via a radio-telescope survey of gas in the Milky Way. This arm is shorter than the two major arms and lies along the bar of the galaxy. Our sun lies near a small, partial arm called the Orion Arm, or Orion Spur, located between the Sagittarius and Perseus arms.

Źródło: https://solarsystem.nasa.gov/resources/285/the-milky-way-galaxy/ *

*
W przeciwieństwie do wielu nie twierdzę, że za moimi słowami stoi Bóg
Ja tylko chciałbym poczuć jak bardzo Droga Mleczna może mnie zwalić z nóg.


*

Są takie kwestie, na których tematy ludzie uroili sobie, że lepiej się nie wypowiadać. Nie na w Internecie nie przy stole. Jeśli nawet, to grzecznie, tak aby nie eskalować konfliktu. Trudno, dla mnie o bardziej przewrotną w swojej zafałszowanej trosce moralność. Jest to niczym innym jak tylko znormalizowaną manipulacją. Jest ona ugrzecznioną formą absolutnego nakazu: Siedź cicho, nikogo Twoje zdanie nie interesuje.

Zarazem jednak wymaga się, aby mieć tzw. Własne zdanie. Żyć tak, aby szczęśliwym, być sobą. Myśleć, co się chcę, wierzyć, w co się chcę i kochać kogo się chcę. Innymi słowy, egzystować sobie po swojemu, byle nie innym. Inni to Twój kolega z pracy lub babcia na rodzinnym spotkaniu. Innym tylko prowokujesz i psujesz dobry smak. Żyj sobie w ukryciu, by nikt inny nie wiedział, kim jesteś i co myślisz. Czyli bądź sobie w zgodzie z samym sobą w nowoczesnym liberalnym społeczeństwie, w jakim pielęgnuje się zachowanie swobód, jakie składają się na sumienie jednostki. Zarazem tak jak SIĘ od Ciebie wymaga: Dokładnie tak, aby nikt nie widział Cię w sposób, w jaki sobie istniejesz. Egzystuj sobie jak chcesz, a nam po naszemu. I tak od podszewki ze sfery prywatnej kładzie się na Ciebie presję. Nie dyskutujesz prywatnie to i nie dyskutujesz publicznie. W tej cudownej debacie publicznej gdzie każdy ma wolny głos. Obrońcy statusu quo liczą najbardziej na „pożytecznych uciszaczy'” dla „świętego spokoju bez głośnych idiotów”. Nie ma znaczenia co myślą, bo Ci tak naprawdę nie wyznają niczego. Ważne tylko, że zawstydzają i zachęcają do bierności. Idzie wszystko po myśli tym, którzy nie chcą być zahukani protestami przeciw sobie. Wszakże do chodzenia nie potrzeba dodatkowej pary nóg, by szły razem z nimi, a rąk, które odepchną im z nogi tych co trzymają znaki stop.

Nie zawsze jest dobrze podnosić coś znikąd, gdy danego spotkania temat nie dotyczy. Nie dotyczy gdzieś nikogo, ani Ciebie. Wtedy naturalnie nikt by „nie zapytał”. Czasem podniesiesz głos, że nikt się z Twoim zdaniem nie liczy, „ale to ty dzwonisz”. Tylko o pewne rzeczy nikt nie zapyta i wtedy sam rzeczywiście musisz chwycić za słuchawkę. Wtedy gdy nikt nie zapyta czy chcesz gdzieś iść, powiedzieć lub coś zrobić. Czasem masz powiedzieć, że dziękujesz za zaproszenie na techno imprezę, a czasem zmówić ojcze nasz w Kościele. To tu, to tam. Dla spokoju. A potem nie wyjdziesz z domu, w którym „masz siedzieć i się nie obnosić” bo na drodze do politycznego protestu zbyt wiele jest odcisków do nadepnięcia. I tak o to w tym życiu w domu po swojemu, dla spokoju zapomnisz w końcu, że Ty też nie pytałeś nikogo o zdanie jak Ci mają układać życie. Bo to święte zdanie nie wymaga zapytania. Ot, tak. Nie trzeba się zapytywać w środku. Ktoś zapytał wcześniej co jest normalne, a co nie na miejscu i wszystkie odpowiedzi są już gotowe. Poza Tobą.

Dlatego właśnie mam dosyć. I będę tu pisał, aby się wyżyć, a może przy okazji zrobię coś dobrego. Będzie o antysemityzmie, Kościele, pedofilii, feminizmie i władzy.

Ale po co? Na co Ci to potrzebne? To pytanie zasługuje na jedną odpowiedz: A dlaczego by nie.

I jeśli ktoś myśli, że lepiej, aby na żaden z tych tematów nie pisał. To pamiętajcie, że tego kogoś nie pytałem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *