
Dzisiejszej nocy miałem sen. Cofnąłem się w nim do czasów nastoletnich. W mojej szkole minister Przemysław Czernek pełnił jakąś ważną funkcję. Jako, że sny są absurdalne i pełne pewnych przedzałożeń, powiedzmy na potrzeby tego tekstu, że był dyrektorem. Cały czas mijałem go na korytarzu lub stołówce.
Moja podświadomość posiłkowała się zasłyszanymi przeze mnie, jego prawdziwymi wypowiedziami. Choć sny są nielogicznie wraz z uśpionym płatem czołowym mój mózg i tak znalazł sposób by środku nocy zachować się jak swoisty generator wypowiedzi Czarnka. Dopasowując je w dodatku do kontekstu.
Nie zdziwiło mnie więc wcale gdy na widok dwóch licealnych lesbijek na korytarzu trzymających się za ręce wskazał na nie gniewnie palcem i powiedział „Ci ludzie nie są równi ludziom normalnym”.
Schodząc ze schodów na stołówkę rozpięła mi się mocniej koszula na dwa guziki. Z poczuciem niezręczności i zawstydzenia starałem się ją jak najszybciej zapiąć w desperackiej nadziei, że ujdzie to widokowi grona pedagogicznego i innych uczniów. Wiedziałem przecież jak Czarnek dba o to, aby nie prowokować wyglądem, a rozpięta koszula byłaby niecnym rozpraszaczem dla kobiet w osiągnięciu cnót niewieścich.
Na stołówce zatrzymał się mnie minister mierząc mnie gniewnym wzrokiem – Słyszałem, że miał pan rozpiętą koszulę (sen zatrzymał zwrot per pan). – Stałem wstrząśnięty – To jest właśnie to co robią lewacy. Chodzą po korytarzach w rozpiętych koszulach seksualizując nasze dzieci. -Wiedziałem w tym śnie, że Czernek usiłuje mnie zdyskredytować i upokorzyć w oczach innych bo jestem znany w szkole z tego, że domagam się edukacji seksualnej. Jest to tylko w połowie pozbawione sensu gdy pomyśli się o jednej rzeczy. Dla zwolenników PiS-u nastolatki to dalej dzieci dla której wiadomości o seksualności są czynnikiem demoralizującym, to też wymagają ochrony władzy.
Następnie odbywałem lekcję biologii z moją nauczycielką z liceum, którą ciepło wspominam. Znowu pojawił się on. Nikogo to nie zdziwiło bo wiadomo było powszechnie, że pojawia się wszędzie. Wziął podręcznik z nauczycielskiego biurka i zaczął go pobieżnie wertować. – Jako wasz minister popieram wspieranie edukacji młodzieży o ekosystemach, zwierzętach i środowisku. – Każdy na lekcji skrycie, nieśmiałe się uśmiechnął na wieść, że w końcu Czernek powiedział coś normalnego – To czemu jestem natomiast przeciwny, to ideologia ekologizmu- (prawdziwa wypowiedz) Po czym wyrwał z podręcznika stronę o ociepleniu klimatu wyrzucił ją do kosza i wyszedł trzaskając drzwiami.
Na końcu sen zaoferował mi wątek z księdzem. Jego przebieg był podyktowany moimi codziennymi zainteresowaniami. Siedział przy jakimś małym stołku przy oknie w otoczeniu uczniów, którzy uważnie go słuchali. Jego uniżona pozycja siedzenia nie odbierała mu charyzmy. Mówił z werwą nawołującą do nawrócenia, podobnie jak na kazaniu. Mój sen odwoławszy się do najbardziej skandalicznych wypowiedzi hierarchów kościelnych jeszcze bardziej przejaskrawił ich fundamentalistyczny ton wkładając w jego usta największe farmazony nie przystające nawet do duchownych słynących z zawistności porywającej ludzi owładniętych ksenofobią. Nie pamiętam co mówił po przebudzeniu, zwłaszcza jeśli w śnie gubiłem się w jego wypowiedziach, których to każde zdanie było wypełnianie dezinformacją. Co najważniejsze byłem przekonany, że nie mogę odwołać się od tego w gronie nauczycielskim, by zostać nie zostać posądzony o ateizm i marksizm. Chciałem zaprotestować nieumiejętnie, próbując wciąć się duchownemu w wypowiedz, ale on nie dopuszczał mnie do głosu. Ucichł gdy powiedziałem – Zadam Panu (sen zachował zwrot per pan) jedno pytanie, jeśli uzyskam odpowiedz to przyznam tu i teraz panu absolutną rację. – nie było to pytanie i powtórzę, było to podyktowane moimi zainteresowaniami w ciągu dnia- Antysemityzm istnieje, bo Żydzi jako naród istnieją. Tak jak istnienie każdego innego narodu pociąga za sobą czyjąś niechęć. Antysemityzm istnieje, pytanie tylko jak jest duży. Patrząc na pana to twierdzę, że jest bardzo duży.
Tu lekcja się skończyła. Ksiądz katecheta zaczął się ze mną żegnać gaworząc do mnie jak dziecko. Te dźwięki nie przypominały słów. Co było znowu podyktowane absurdem cechującym sny. Nie na tyle jednak by pozbawić mnie cringu. Duchowny podszedł do mnie i pocałował mnie w człoło. Odsunąłem się z obrzydzeniem. Odszedłem z rezygnacją. Wiedziałem doskonale, że nikt mi nie uwierzy.
Sen jest z pozoru długi. Nie pokonywałem w nim żadnej drogi. Był on kompilacją scen przebiegających od punktu do punktu bez pośrednich zdarzeń. Wspomniałem o przedzałożeniach. To w śnie jest normalne. Jesteśmy już od razu sobą i bycie na księżycu nie będzie dziwić bo śnie myślimy, że już tak dawno było od początku. Mimo iż nawet pamiętamy co zdarzyło chwilę temu, gdy sen się nie rozpoczął. Sugeruje pod wziąć pod rozwagę czy podobnych przedzałożeń nie mamy na co dzień. „Nie warto reagować bo to nic nie zmieni” „tak już zawsze było”. Czytając opis mojego snu uderzyła was bezczelność zachowań i powszechne przyzwolenie społeczności w jakiej ja wraz z Czarnkiem się obracałem. To że jest wstanie się je rozpoznać świadczy tylko o tym, że w niektórych sytuacjach zaleca się reagować oburzeniem bez względu bez wglądu na to jak inni boją się nas zdyskredytować. Bo inni kierują się tym samym co my-strachem. A władza i jej zwolennicy domagają się by jej przeciwnicy siedzieli cicho ze strachu, bezwstydnie zalecając nam „zdrową ostrożność przed wystąpieniem skandalu” zarazem nie mając wyrzutów by traktować nas z góry publicznie i prywatnie wylewając nas najbardziej obrzydliwe pomyje nienawiści.
Teraz nie śpię. Więc się nie boję.
Po przebudzeniu miałem odetchnąć z ulgą. Gdy całkiem doszedłem do przytomności uderzyła mnie jednak myśl, że Czernek cały czas będzie w szkołach obecny, za sprawą ingerencji w program i wymogiem zgody kuratorów o każde wydarzenie z udziałem organizacji pozarządowych, a dyrektorzy będą obawiali się o pracę. Że antysemityzm jest ogromny tak jak twierdziłem w śnie. Czarnek twierdzi, że Polacy pomagali Żydom w milionach, a mówienie o polskich zbrodniach jest dla niego antypolskie, a IPN podało do sądu autorów książki „Dalej jest Noc” Nie mówiąc już o tym, że jesteśmy pozbawieni ambasadora w Izraelu. Uderzyła mnie myśl, że żyje w kraju gdzie flaga LGBT jest skandalem, a rasistowskie wypowiedzi Jędraszewskiego, równające się podłością mojego sennego antybohatera uchodzą bez echa i skandalu w opinii publicznej – bo tak jak w mojej sennej szkole- ten jest w końcu księdzem.
Sam Papież mówi w Newsweeku o dwóch 2% procentach w pedofilii w kościele. Co nie przeszkadza Czarnkowi obwiniać za pedofilię „zboczeńców siejących publiczne zgorszenie” pod tęczową flagą. I nic sobie nie robić z oficjalnego ostrzeżenia Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego skierowanego do partii rządzącej w kwestii depresji nastoletnich osób LGBT, które są konsekwencją społecznej nienawiści.
Może mój sen wcale nie przesadził. Zagrożeniem dla Czarnkowskiej wizji szkoły są właśnie delikatni lewaccy chłopcy jak ja, kłócący się z katechetami dla rozrywki tak jak zwykłem to robić w ciągu mojej całej edukacji. Żadna nowa ustawa nie zmieni tego, że tacy chłopcy jak ja, lesbijki i nauczycielki patrzące na Czernka z politowaniem będą sobie w tych szkołach po prostu istnieć. Więc bój się ministrze Przemysławie Czarnku. Będziemy istnieć sobie i Wam na przekór.