Menu

Więzień Czaszki

27 sierpnia 2016 - Opowiadania

Co pominąłem, co się wydarzyło podczas tego roku, że wszyscy z was przeskoczyli na ten nudny, pusty i nieangażujący sposób spędzania ze sobą czasu. Właściwie mógłbym wyjść już teraz pożegnać się z wami w ten sposób, jaki zwykłem się żegnać, w taki, jakby jutro miałoby mnie spotkać coś nowego.
– Masz papierosy-Spytał się ktoś smętnie, choć muzyka była prawdziwą petardą.
-Pewnie, są na stole.
Mógłbym spędzić ten czas równie dobrze w domu tak, jak teraz pogrążony w myślach. Po co ta muzyka? Jest za głośna, wy tam coś mamroczecie, ale ja nic nie słyszę. Mam coś z głową nie rozróżniamy głosek podobnych do siebie, ja nocami dużo myślę. Ja od tego czuje, że jestem chory, rozmyślam o fizyce kwantowej. Zaraz ja jeszcze myślę o ludziach, o których nie cierpię, myślę o tym, co będzie za pięć lat, myślę… o was. Podczas jednego wieczoru mam w sobie tyle różnych emocji, ile wy nie będziecie mieć przez te całe wakacje, patrząc się w te telefony, w tym czasie rozmawiając o jakichś błahostkach. Powiedzie coś! Powiedzcie o tym, co czujecie. Ja tu się duszę! Ja tu chcę poczuć, że żyje!
– Co u Ciebie Piotrek?
Zaczynam mamrotać o tym, jak odkręcił się pedał i jechałem na luźno przyczepionym pedale przez całą wieś. Wiem to błahe, ale nowe i zabawne. Dlaczego nikt się nie śmieje? No tak, zapomniałem muzyka. Właśnie straciłem kolejny moment, by przenieść tych kilka chwil na coś głębszego. Jakiś rodzaj więzi polegający na jednoczesnym odczuwaniu momentu, w ten sam sposób. Pamiętasz Agata?
W zeszłe wakacje byłem u Ciebie na kawie i rozmawialiśmy o… Filozofii transcendentej. Po prostu! Nie, nie o tym! Powiedziałem co swoje i reszta była wiadoma. Mówiliśmy o samym pięknie przeżywania! Coś, co znamy obojga, ale w różny sposób to ujmujemy, ja w sposób pokrętny, ty na swój. Nie wiem jaki. Powiedziałbym uczuciowy, ale nie nie powiem tak. Mistyczny. I schodziliśmy na inne tematy o tym, że trzeba być egoistą, a w tobie cały czas ten mistycyzm. Cały czas. I wiesz co? To właśnie wtedy odkryłem jaki chory jestem, fiksując się na swoich wrażeniach. To, co mogłoby się wydawać, odkryli dopiero psychiatrzy, patrząc na mnie od zewnątrz.
– Kiedy jedziemy do pizzerii?
-Za godzinę
-Tylko uważaj mam zepsutą e-fajkę nie spal jej.
Przypominasz sobie Zuza, jak jechaliśmy rowerami, pytałaś, co czytam, bo sama mało czytasz. To było niesamowite, większość osób o tym nie mówi, a w tobie była niczym nieskrępowana ciekawość, nieskrępowaną nawet tym… co o tobie pomyśle.
A pamiętacie jak w zeszłe wakacje, leżeliśmy w trójkę. Przytuleni i słuchaliśmy muzyki, puszczając swoje kawałki na zmianę. Słuchaliśmy nie tyle muzyki ile swoich emocji. W milczeniu, ale muzyka nie była tak głośna, żeby nam czasem nie umknęło, co jedno z nas mamrocze.
Idealnie angażująca rozmowa lub idealna rozmowa, by spleść się we wspólnym doświadczaniu momentu. Nic pomiędzy. Teraz czuje się sam, będąc tutaj z wami. Może to wszystko wam powiem, chyba mnie zrozumiecie. Chcę być z wami otwarty, to jedyny sposób by to powróciło. Brakuje mi tych wspólnych chwil. Nie! To będzie brzmieć, jakbym wam coś zarzucał, będziecie to tak, czuli jakby to był początek kłótni. Zresztą… Czy ja w ogóle mogę czegoś od was oczekiwać? Przecież to ja się do was zawsze wiecznie przyplątuje. Nie zabiegacie o mnie.
– Będę już szedł
– Już
idziesz Piotrek?
– Tak.
-No to cześć.
– Wrócę Jutro.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *