Najważniejszym częścią wpisu na bloga podobno jest jego początek. Właśnie widzicie w jaki sposób można go spartaczyć. Jestem od motywacji więc truizm, że każdy zasługuje na sukces zastąpię innym banałem; na sukces trzeba zasłużyć. Założyłem tego bloga, pamiętam jakby to wczoraj. Wcale. Nie był to żaden wielki dzień, tak jak wczorajszy. Co ja sobie wtedy myślałem? Nie chodzi tu o moją naiwność, ją znam od dawna, zabawnie sprzeczne to zdanie. To smutne. Każdy uważa się tam za wyjątkowego pod względem oryginalności. Smutne nie dlatego, że prawdziwe, ale dlatego, że w ogóle jest pomyślane. Oryginalność, pasja, wyjątkowość. Czy ludzie, których uważacie za wyjątkowych jakoś cieszą się specjalnie z tego jacy są? Dają wam znać, że o to właśnie spełniają bycie sobą, w swój jakże wyjątkowy sposób. Gdyby się za takich uważali, nie byli tacy w naszych oczach. Niespecjalnie ich obchodzi ich unikatowość. Kto w ogóle myśli tym kryterium? Znajdując kilku odróżniających się ludzi możecie spodziewać się, że będę narzekać na przeciętność i chwalić siebie za odrębność: Są miałcy w tym wyrazie bo nie różnią się między sobą.
Wolimy wartościowym ludziom raczej się przyglądać, obcować z nimi. Nawet biernie, niż napawać się ich wyróżniającym się kunsztem. Szukamy kontaktu. To zbyt jawne o sobie wygórowane mniemanie raczej zawstydza niż przyciąga. Sami nie chcemy postrzegać siebie jako jeden z gapiów dostawiających sobie krzesełko do dawania komuś oklasków.
Gdy dołączasz do tak zwanych blogerów, wygląda to jak jak się dosiadanie się do przypadkowych ludzi. Może się zdarzyć, że każdy mówi co osiągnął, ale nie masz kim porozmawiać. To piwo dokończę samemu, wychodzę. Nie żegnam się bo nawet nie zdążyłem nikogo poznać.
Większość wpisów, tych nieco bardziej popularnych zajmuję się tym jak wybić się w blogerskiej branży. Pozyskać odbiorców. Wypromować działalność. Poszerzyć zasięgi, zdobyć sponsoring. Znaleźć grupę docelową. Jeśli ktoś traktuję mnie jak klienta, nie kupuje tego.
To jedna z blogowych klisz. Jeszcze inne to mylenie bloga z instagramem. Mówienie o przeciętności w gwoli swojej wyjątkowości. Przepraszam, ale jak was dobija ludzkość, za mało u was samotności, smutku, nie widzę, że gdzieś w środku szukacie jakiegoś zrozumienia. Bo pośród tej powodzi miałkości jesteście wy, na małej łódeczce. Sama samotność, stawia was w miejscu, w którym musicie się rozeznać i określić w jakiejś perspektywie. Chcę widzieć rozczarowanie, promyk nadziei. Mały optymizm, frustrację. Bez tego jesteście miałcy jak reszta, którą krytykujecie. Miałcy bo nieautentyczni skoro cały ten smród was nie dotyczy jako nadludzkich tulipanów optymizmu. Tak wiem, że nie jesteś innymi bo jesteś sobą, jakoś szkoda mi czasu . Wychodzę i podziękuję za wizytówkę.
Wszelki absurd bawi bo smuci. Dlatego Louis C.K i George Carlin to skryci nieszczęśliwcy.
Znajdujemy się w czasie w którym więcej osób zajmuję się pisaniem bloga niż pisaniem.
Jest mi smutno bo promotorzy pozytywnego myślenia nie dają mi czasu na doła.
Jedna myśl nt. „Niski obiekt bloga”
Bardzo trafiony i świetnie napisany wpis. Wyczuwam pewne „uproszczenie formy” w stosunku do kilku poprzednich tekstów, ale wychodzi to bardzo in plus.